„Googlowanie” nie było napisane z premedytacją. Szanując stanowisko google.com, w którym to firma uprasza o zaprzestanie używania czasownika “to google” lub jak czytamy w polskiej wersji “guglować” obiecuję lingwistyczną poprawę. A z drugiej strony… aż dziw, że taka marketingowa okazja, aby stanąć w językowym szeregu z innymi “spospoliciałymi” nazwami własnymi jak adidas, walkmen, czy internet zostaje odrzucona.
“aż dziw, że taka marketingowa okazja…”
zrobiło sie o google.com głośno. To nie ulega wątpliwości. Mimo tego, że wyszukiwarka jest już znana bardzo szerokiemu gronu Internautów, dodatkowy gratisowy (!) rozgłos z pewnością jej nie zaszkodzi.
Dokładnie tak samo w pierwszej chwili pomyslałam. Bo to taka oczywista okazja… A właśnie - może zbyt oczywista? Gdyby spojrzeć na drugą stronę tego medalu, dostrzec można spore korzyści z takiego posunięcia.
Po pierwsze: mówi się. Przy okazji ‘afery słownikowej’
Po drugie: takie ’spospolicenie’ nie wpływa korzystnie na renomę marki (moim zdaniem, rzecz jasna). Bo o markę ‘Google’ tutaj chyba chodzi. To spospolicenie byłoby jej spłyceniem, a spłycenie - obniżeniem wartości. A tak - ‘Google’ tupnęło wirtualną nóżką w akcie samoobrony przed degradacją